używane
Wiosna to czas kiedy spod śniegu wychodzą różne brudy i śmieci porzucone w zaspach. Dla samochodów to pora, kiedy spod brudu na karoserii pozostałego po zimowych podróżach, wydobywają się na światło dzienne, różne niedoskonałości. Mają niejedno imię:  purchle, bąble, a auto nimi zarażone, nazywają… rudym, z racji koloru, którym korozja zaznacza swoja obecność na blachach pojazdów. To czas kiedy takie wady skłaniają właścicieli do zmiany samochodu. Ale jak tu sprzedać takie auto z ubytkami?

Trzeba jakoś je ukryć. Sposobów jest wiele: szpachle, poprawki, zaprawki, wpyłki i inne tajemnicze rytuały.  No i wreszcie jakoś wygląda więc pójdzie do ludzi. Tyle, że teraz pora coś kupić, najlepiej żeby ładnie wyglądało. Naturalnie o to zadbał już właściciel auta, które kupujemy i koło się zamyka. Dziś na to zjawisko spójrzmy okiem naszej czytelniczki, czyli jak słowo lifting zyskuje więcej znaczeń

Nadeszła wiosna. Czas na zmiany. Szczególnie wiedzą to kobiety. Zakłady fryzjerskie są oblegane, bo każda z nas ma wewnętrzną potrzebę zadbania o swój wygląd. Zatrzymać czas, albo nawet cofnąć go jeśli się uda… Od kilku lat coraz bardziej popularne stają się wszelakiego rodzaju usługi kosmetyczne i chirurgiczne, które pozwalają ująć lat i zmarszczek, a także przeobrazić nasze ciało tak, abyśmy były bardziej atrakcyjne. Dlaczego o tym pisze tutaj? Przecież Motoraporter to nie babski poradnik o urodzie, tylko miejsce gdzie pisze się o samochodach. Jednak jest coś co łączy te dwa zgoła odmienne tematy. To słowo klucz:” lifting”- retusz, podniesienie twarzy, lub… modernizacja samochodu, polegająca na kosmetycznych zmianach w wyglądzie nadwozia i wnętrza.

Lifting samochodu może dotyczyć samochodu nowego, ale często jest robiony w samochodach używanych. Poddając samochód niekiedy małym zmianom, możemy stworzyć swój niepowtarzalny egzemplarz, który będzie się wyróżniał w tłumie nawet jeśli jeździmy bardzo popularnym modelem. Pytanie tylko czy bezpieczne jest kupowanie samochodu używanego, który już wcześniej został poddany liftingowi. Czy za piękną fasadą nie kryje się rupieć. Kupując taki samochód, musimy być podwójnie czujni. Wchodząc do komisu widzimy auto, które na pewno wyróżnia się z tłumu. Piękne felgi, obniżone wyróżniające się zderzaki i spojlery i lotki, lusterka z chromowanymi nakładkami , przyciemniane szyby a na nadkolach kolorowe kwiaty , które zachwycają nie tyko dzieci. W takich sytuacjach sprzedający mówi: „proszę zobaczyć, to samochód w sam raz dla kobiety i wcześniej też jeździła nim kobieta”. Jeden taki pokazał mi nawet pluszaka, którego w samochodzie zostawiła właścicielka, dla swojej następczyni. Tak niby na szczęście. Brrr, co za wzruszająca i ckliwa opowieść. Facetom w takich sytuacjach mówi się że: „Niemiec płakał jak sprzedawał”.

Tu jednak zadajmy sobie pytanie: czy ten cały lifting, to jest tylko ulepszenie wyglądu, czy może poprzedni właściciel miał coś do ukrycia. Proste chwyty potrafią zamaskować prawdziwą przeszłość samochodu. Zderzaki w innym kolorze wcale nie musza świadczyć o fantazji a mogą być łatwym przykryciem wypadkowej przeszłości samochodu. Szczególnie dla sprzedawanego egzemplarza są trudno dostępne i właściciel musi ukryć pęknięcia czy rysy w jakiś prosty sposób bez korzystania z drogich usług lakierniczych pozwalających na idealne dopasowanie odcienia lakieru. Niskie spoilery utrudniają jazdę w śnieżną zimę lub przy wjazdach na wysokie krawężniki. Ładnie wyglądające lampy z tzw. brewkami, często potem są trudne do ustawiania, a brewki ograniczają również znacznie snop światła. Może i dają mniej światła, ale za to znakomicie pomagają zamaskować szczeliny spowodowane złym spasowaniem lamp. Reflektory zbite w kolizji, czasem trudno wpasować idealnie w swoje miejsca i brewki pełnią funkcję zasłony dymnej. Źle dobrane felgi , zbyt szerokie opony, które nadają niby sportowy charakter ( a tak naprawdę pozostały sprzedającemu po innym samochodzie) mogą by przyczyną wielu kłopotów. Zbyt szerokie gumy sprawiają, że auto więcej pali, że źle zachowuje się na zakrętach. Zbyt szerokie koła wystające poza obrys samochodu powodują, że uciekające spod nich kamyki uderzają w karoserie i zostawiają rysy na lakierze. A co z pięknymi kwiatami ? Po prostu, zostały przyklejone w miejscach gdzie rdza uszkodziła nadkola, a sprzedający nałożył szpachlę i polakierował. Pod takimi nalepkami trudno dostrzec, że kolor trochę się różni. Wreszcie to co najważniejsze, a wiec cofnięcie czasu. Każdy z nas wie na co zwracać uwagę, żeby ocenić czy stopień zniszczenia w kabinie samochodu, jest mniej więcej zgodny z jego przebiegiem.

Cofnięcie licznika pociąga za sobą konieczność pewnych zmian, które ukryją przed wścibskim okiem kupującego, prawdziwy przebieg auta. Piękny sportowy lewarek jest tylko dlatego, że tamten był zniszczony, podobnie zresztą jak śliczne nakładki na pedały. Poprzecierane kierownica i fotele, zostały obszyte takim samym nowym materiałem. Smaczku dodają wymienione pasy bezpieczeństwa, które źle dobrane, wcale nie musza być bezpieczne. Przyciemniane szyby, dla ukrycia rys i stopnia zniszczenia starych, wyglądają pięknie, ale mogą narazić nas na duże nieprzyjemności w trakcie kontroli drogowej. Zapytać można komu chce się tak przerabiać samochód przed sprzedażą. Odpowiedz jest prosta, każdemu kto chce kupić auto za grosze i tanim kosztem przerobić, a potem drogo sprzedać. Dlatego przed kupnem samochodu warto poprosić o pomoc eksperta, który stwierdzi co kryje się za „piękną fasadą” wymarzonego samochodu. Bo z autem bywa jak kobietą, w czasach wszechobecnej chirurgii plastycznej, nie zawsze to co na pierwszy rzut oka wydaje się piękne i młode, jest takie naprawdę .