zatopiony
63 proc. samochodów wystawianych do sprzedaży, po skontrolowaniu przez ekspertów Motoraportera, nie otrzymało rekomendacji. To oznacza, że w aż tylu przypadkach nasi specjaliści znaleźli wady i usterki dyskwalifikujące auta i odradzili klientom ich zakup. Wśród tego rodzaju pojazdów znajdują się też auta po powodziowe. Eksperci ostrzegają, woda niszczy nie tylko silnik i elektronikę. Jej wpływ na wnętrze kabiny, jest równie fatalny.

Po zalaniu auta, właściciele na ogół już ich nie naprawiają. Zadawalają się pieniędzmi z ubezpieczenia a pojazd zamiast na złom trafia w kolejne ręce. Często do handlarza, który widzi okazję do zarobienia sporych pieniędzy i podejmuje się ożywienie trupa.  Na jednym samochodzie, można zarobić ekstra kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych.  Trzeba tylko trochę pomajstrować. Pisaliśmy ostatnio o uszkodzeniach elektroniki i silnika, teraz czas zajrzeć do wnętrza kabiny.

Istotne jest czy samochód był zalany na krótko, np. w czasie przejeżdżania przez rzekę, czy stał w wodzie kilka dni, czy nawet kilka tygodni. W tym przypadku im dłużej tym gorzej.

Każda naprawa zaczyna się od suszenia i trzeba zacząć to robić natychmiast i bardzo dokładnie. Należy zdjąć tapicerkę i bardzo skrupulatnie suszyć każdy element. Fotele, obicia drzwi, podsufitki, wykładziny, słowem wszystko, co da się zdemontować, należy wyjąć i wysuszyć.

W tapicerce bardzo szybko rozwijają się grzyby i pleśnie, które mogą uszkodzić trwale skórzane elementy, ale co najważniejsze, są one szkodliwe dla zdrowia, a w przypadku dzieci i alergików można mówić nawet o zagrożeniu życia.
Nigdy nie ma gwarancji ze po wysuszenie obicia foteli nie zmienią kształtu, że nie zostaną zacieki na boczkach, czy innych elementach. Może się okazać, że wszystkie te elementy trzeba będzie wymienić.

W Polsce w ogłoszeniach o sprzedaży części samochodowych można znaleźć kompletne tapicerki do różnych aut. Koszt od 200 złotych za komplet do Opla Corsy po 2 500 za komplet skórzany do mercedesa ML. Zdarzają się też znacznie droższe przypadki, zwłaszcza do aut rzadziej spotykanych w Polsce. Np. za komplet do Infiniti M37 trzeba zapłacić 4 500 złotych… to całkiem sporo.
Ale nawet po w wymianie całej tapicerki, nie zawsze da się całkowicie usunąć przykry zapach w samochodzie. Muł i resztki wody często znajdują sobie rozmaite zakamarki i szczeliny, gdzie nie da się ich wytropić i usunąć. Odór w takim aucie pozostanie na długo a może i na zawsze. Nie pomoże tu żadne wietrzenie. Okazuje się wtedy, że mimo ogromnych kosztów samochód i tak nie specjalnie nadaje się do jazdy. To katastrofa, ale handlarzom to zbytnio nie przeszkadza.

Listki odświeżą powietrze i będzie jak nowy

Oglądając samochód, którym jesteśmy zainteresowani widzimy czasem, że ktoś wypucował wnętrze, tapicerkę skórzaną natarł chemikaliami, a w różnych miejscach zawiesił tzw. odświeżacze powietrza. To dowód, że coś ukrywa, a dociekliwym klientom tłumaczy np. że coś się rozlało, albo że poprzedni właściciel woził psa, ale to wszystko drobiazgi i niemiły zapach wkrótce zginie – wyjaśnia. Wiadomo jednak, że ten smrodek będzie tu już na zawsze.

A trzeba pamiętać też że smrodek to nie jedyny problem, że w czasie powodzi w samochodzie uszkodzeniu mogły ulec poduszki powietrzne, cała instalacja elektryczna w kabinie ( o instalacji silnika pisaliśmy w : „Uwaga na zalane samochody – to okazja, ale czy warto?). Poza tym sprzęt audio, komputer pokładowy, czy nawet głośniki, po zalaniu mogą odmówić dalszej pracy . To wszystko sporo kosztuje, dlatego najczęściej handlarze starają się naprawić to jak najtaniej, czyli niestety, najczęściej byle jak.

Czy jesteśmy bezbronni?

Mamy szansę by obronić się przed oszustem i wykryć powodziową przeszłość samochodu, musimy tylko być bardzo dociekliwi i zdeterminowani.

Jeśli w samochodzie widać zawieszki zapachowe i inne chemiczne zapachy to nabierzmy podejrzeń i bądźmy czujni. W takiej sytuacji postarajmy się na chwilę usunąć te „zagłuszacze”, zamknąć okno i włączyć ogrzewanie. Po kilku minutach z tapicerki i nawiewów, może zacząć wydobywać się odór stęchlizny i pleśni, to może być sygnał, że coś jest nie tak.

Następnie warto sprawdzić, stan i zapach dywaników, dokładnie przyjrzeć się wykładzinom pod dywanikami. Tam często w autach po powodziowych rozwijają się tam białe nacieki pleśni.

Można też zdjąć obicia drzwi i sprawdzić jak wyglądają z drugiej, niewidocznej na co dzień strony. Jeśli auto stało w wodzie, mogły zachować się tam ślady po linii wody, pokazujące głębokość zanurzenia.

To jednak może nie wystarczyć, dlatego w razie jakichkolwiek wątpliwości należy zwrócić się o pomoc do eksperta. Zakup auta, które znalazło się kiedyś pod wodą jest bardzo ryzykowny, bywają przypadki, kiedy niektóre usterki, zwłaszcza dotyczące instalacji elektrycznej, czy korozji karoserii pojawiają się dopiero po kilku miesiącach a nawet kilku latach. Dlatego zanim kupią Państwo taki samochód proszę się dobrze zastanowić i poprosić o pomoc specjalistę.