audi_000

Ogłoszenie sprzedaży Audi A4 kombi nie wyróżniało się spośród setek innych tego rodzaju. Handlarz samochodów opisywał w nim, że auto jest sprowadzone, bezwypadkowe… jak zawsze. Przedstawiamy historię, która zaskoczyła nawet nas.

Rocznik 2005, przebieg niewielki, tylko 135 tys. km. Silnik 1.9 TDI, atrakcyjny wygląd, zadbane i czyste wnętrze. Do tego bogate wyposażenie (nawet dodatkowe rolety zamontowane metodą chałupniczą) i atrakcyjna cena.

Samochód jest tak zadbany gdyż jeździła nim rodzina z małymi dziećmi, więc nie szaleli, nie upalali, nie jeździli po wertepach, nie ciągnęli wielkich przyczep – tak zachwala samochód sprzedawca.

Jednym słowem auto igła, lalka i to jeszcze polane różowym lukrem. A te dodatkowe zasłonki bardzo praktyczne były potrzebne, żeby wspomnianym dzieciom słońce nie świeciło w oczy. W zasadzie nie były to rolety, tylko firanki zawieszone na specjalnie zamontowanych cienkich rurkach, ale widać właściciele nie zwracali do końca uwagi na estetykę, kiedy w grę wchodzi zdrowie i wygoda dzieci.

A jak przedstawiała się skrzętnie ukrywana historia auta?

Świat jest mały. Ten handlarz opowiedział historię tego auta pewnemu znajomemu, który potem opowiedział ją nam.

Auto zostało zakupione w niemieckim komisie, gdzie stało z boku z ceną niższą od pozostałych. Jak się okazało, był to samochód, w którym pracowały panie świadczące usługi erotyczne przy trasach przelotowych. Samochód należał do stręczyciela, który tak oto znalazł sobie sposób na zapewnienie klientom miejsca. Jak się okazało firanki nie miały służyć dzieciom, tylko zapewnić dyskrecję…

Tapicerka ponoć wyglądała strasznie, ale wprawne ręce polskich specjalistów od sprzątania i pucowania szybko sobie z tym poradziły. Przy okazji „skorygowano” licznik i wymontowano radio lepszej klasy.

Co ciekawe auto zostało sprzedane i jeździ gdzieś po Polsce… Handlarz kupił go za równowartość 15 tys. zł, a sprzedał 28 tys. zł. Podobno jego klient do dziś cieszy się, że ma takie praktyczne zasłonki na okna, bo chronią pasażerów przed słońcem.