Ile spotkaliście w ogłoszeniach aut z przebiegiem powyżej 200 tys. km? Niewiele? Czy ktoś zadaje sobie pytanie, jak to się dzieje, że bogato wyposażone auto, z dużym silnikiem, robiło rocznie przebiegi poniżej 9-ciu tysięcy kilometrów?

„ Właścicielem pojazdu była starsza osoba, która jeździła tylko w niedziele do kościoła”. Wynika z tego, że Niemczech babcie kupują Ople Omegi z 3,5 litrowym silnikiem V6 by nigdy nie spóźniać się na nabożeństwo. Gorliwość godna podziwu, czy raczej bezczelność handlarza?

Przeglądając strony internetowe można znaleźć wiele ogłoszeń tak zwanej „korekty przebiegu”. To nic innego jak zwykłe „przekręcanie” licznika.

Postanowiliśmy zadzwonić na jeden z takich numerów żeby poznać „wroga”. Ogłoszenie było krótkie: Jarek- liczniki. Jak się okazało człowiek ten pracował w Krakowie, ale na stałe mieszka w Katowicach. Zdradził nam, że to często przyjęta „wymiana” w tej branży.

Wyjaśnił, że przestawia każdy licznik o dowolną liczbę kilometrów, a jego rekord to cofniecie licznika o ponad 700 tys. km!

Pamiętajmy, że polskie prawo nie kara tych, którzy cofają, tylko tych którzy to zatajają. Czyli pan Jarek może spać spokojnie, bo nie popełnia przestępstwa. To osoba, która zataja informację o cofnięciu licznika (np. przy sprzedaży auta), może odpowiadać za oszustwo, z paragrafu 286 Kodeksu Karnego. Za tego typu przestępstwo grozi nawet 8 lat więzienia. Oczywiście to tylko teoria…

W efekcie może dojść do sytuacji , kiedy w dobrej wierze kupimy auto z przekręconym licznikiem nie wiedząc o tym.  Trzeba jednak pamiętać, że sprzedawanie auta z cofniętym licznikiem, może narazić sprzedającego na poważne konsekwencje prawne, kiedy za parę lat postanowi go sprzedać. Nie zawsze da się udowodnić, że ktoś jeszcze przed nami majstrował przy zegarach. Dlatego zakup samochodu, to ciągle gra handlarza z kupującym, bez pomocy eksperta nie łatwo ja wygrać.