dziecko
Stało się. Mój syn zrobił prawo jazdy, przetrwał okres „zielonego listka” i chce mieć własne cztery kółka. Zakładając, że do tych kółek w zestawie powinna się znaleźć także reszta samochodu staję przed nie lada problemem. Istna sztafeta pokoleń… Czy ma być to samochód wymarzony przez niego, czy może zgoła inny? Młodzieńcza fantazja kontra doświadczenie i zdrowy rozsądek. Jak to pogodzić i na co zwrócić uwagę, kupując pierwszy samochód dla świeżo upieczonego kierowcy.

Mój syn, podobnie jak każdy młody człowiek marzy o dużym szybkim samochodzie, który wyglądałby niepospolicie. Najlepiej, żeby był po tuningu, tak aby wszyscy koledzy zazdrościli, a koleżanki piszczały z zachwytu. Był głośny, szybki i zionął ogniem z rury wydechowej.

A co ja sądzę na ten temat? Rodzic i osoba mająca 25 letnie doświadczenie w prowadzeniu pojazdu i poruszaniu się po polskich drogach? Dla mnie przede wszystkim liczy się bezpieczeństwo, budżet i to nie tylko przy zakupie, ale także w trakcie użytkowania samochodu, bo to przecież ja będę jeszcze przez jakiś czas sponsorem.

Samochód nie koniecznie musi być mały, chociaż takim lepiej się manewruje, a to uchroni mnie przed kosztami lakierowania i ewentualnymi szkodami na parkingach. Małe samochody, szczególnie te starsze, a takie biorę pod uwagę ze względu na budżet, mają kiepskie wyposażenie. Jedna poduszka powietrzna, albo wcale, żadnej kontroli trakcji, a czasem nawet bez ABS-u. No i jeszcze fakt, że handlarzom ufać nie można, dlatego kupując taki samochód trzeba upewnić się czy ta jedyna poduszka w ogóle zadziała w razie potrzeby. Bywa przecież, że w ich miejscach zamontowane są tylko zaślepki, udające poduszki powietrzne. Muszę również pamiętać, że airbag jak i pasy bezpieczeństwa, mają swoja „datę ważności” i przeciętnie w 10 – 15 letnich samochodach wymagają już wymiany.

Małe samochody podczas zderzenia składają się jak domki z kart, ich kierowcy są bardzo słabo chronieni. Pojazdy takie są również ubogie w systemy zapewniające bezpieczeństwo. Dlatego wolę kupić większy samochód, wiedząc że dobrze wypadł w testach zderzeniowych, ma ABS i kontrolę trakcji. To przecież auto dla mojego dziecka, tu bezpieczeństwo jest najważniejsze.

Ważna dla mnie jest również pojemność i rodzaj silnika. Mniejsze jednostki nie zawsze są bardziej ekonomiczne, ale na pewno mniej zapłacę za ubezpieczenie samochodu, ze względu na fakt, że nie tylko pojemność decyduje o wielkości ubezpieczenia, ale także wiek właściciela.

Bardzo ważne w przypadku młodego kierowcy jest także spalanie. Wszyscy wiedzą, że brak doświadczenia w prowadzeniu  pojazdu, wpływa na większe zużycie paliwa, ze względu na brak umiejętności ekonomicznej jazdy. Z pojemnością silnika wiąże się również jego moc.  Świeżo upieczony kierowca nie zawsze dobrze sobie radzi z mocnym samochodem. Dlatego wybierając auto dla mojego syna, oszczędzę mu mocnych wrażeń, jakie dają konie mechanicznie i niutonometry.

Jeśli chodzi o rodzaj paliwa, to z pewnością jazda autem na gaz jest bardziej ekonomiczna , ale wolę instalację zamontować po zakupie. Nie mogę mieć pewności, że poprzedni właściciel auta dobrze ją  zainstalował, czy dbał o nią i serwisował jak należy. Jeśli nie, to wpakuję się na minę, koszt wymiany wypalonych gniazd zaworów może mnie sporo kosztować.  Droga sprawa, że auta na gaz czy silnikiem diesla mogą być mocno sfatygowane i mieć duże przebiegi, nawet jeśli liczniki tego nie wskazują. Wiadomo przecież, że jeśli i w samochodzie ktoś instaluje LPG lub kupuje „ropniaka”, to nie po to aby jeździć tylko do sklepu za rogiem.

Duże znaczenie będą miały też koszty związane z eksploatacją, a także dostępność części zamiennych. To oczywiste, że samochody prostsze w obsłudze łatwiej naprawić, poradzi sobie z nimi każdy mechanik i koszty są niższe.

Zwrócę także uwagę na zawieszenie i obręcze kół. Zawieszenie wielowahaczowe jest wprawdzie bardziej komfortowe, ale i bardziej kosztowna jest naprawa. Podobnie z kolami, ładnie wygląda samochód na dużych felgach, jednak różnica w cenie opon pomiędzy 13-to calowymi a 17-tkami jest olbrzymia.

To tylko niektóre dylematy dotykające rodzica młodego kierowcy i w ogóle osoby kupującej pierwszy samochód.
Kiedy wreszcie przeglądnąłem kilka ogłoszeń i odwiedziłem kilka komisów, zdałem sobie sprawę, że koniecznie sprawdzić należy dokładnie czy: samochód nie jest kradziony, powypadkowy, czy licznik jest nie cofnięty, czy … itd.

Pytań jest bardzo wiele. Dlatego stwierdziłem, że zlecę to fachowcom, którzy sprawdzą oferty wybrane przeze mnie i syna. Będę wiedział, że w swoim pierwszym samochodzie, mój syn jest bezpieczny, a przy okazji mój portfel też.