jazda
Według danych zgromadzonych przez naszych ekspertów aż 18 proc. sprzedających samochody nie chce zgodzić się na jazdę próbną. Co handlarze mają do ukrycia?

Są sytuacje, że sprzedający nie zgadzają się, aby za kierownicą auta miał usiąść ktoś, kto zamierza kupić samochód . To dziwna sytuacja. Ponad 20 proc. handlarzy nie chce, aby kupujący usiadł tylko na miejscu pasażera, a aż 61 proc. nie pozwala, by jazdę próbną wykonał nasz ekspert.  Dlaczego tak się dzieje? Wygląda na to, że handlarze mają coś do ukrycia.

Każde auto przed wystawieniem do sprzedaży jest odpowiednio przygotowywane. Sprzedawca tanim kosztem stara się poprawić wygląd samochodu. Niwelowane są więc ślady zużycia mogące sugerować burzliwą przeszłość pojazdu. Szampon, wosk, polerka, do tego chemia i pachnidła – wszystko to ma za zadanie sprawić, że chętniej pochylimy się nad ofertą. Nie od dziś bowiem wiadomo, że kupuje się oczami.

Samochód, który choćby z pozoru jest zadbany szybciej znajdzie nabywcę. Nieprzyjemny zapach gnijących resztek jedzenia wdeptanych w wykładzinę, niemiłe wspomnienia po zapachu pozostawione przez poprzedniego użytkownika, lekki odorek po przewożonym codziennie psie – wszystko znika, a właściwie jest maskowane. Kilkadziesiąt minut pracy i jest pięknie – tanim kosztem.

Nie wszystko da się na szczęście odpicować taśmą klejącą i perfumami. Usterki i zużycia mechaniczne są o wiele trudniejsze do zatuszowania, a ich naprawa często dla komisanta nieopłacalna. Stara się on więc „przerzucić” koszty na kupującego – oczywiście bez jego wiedzy. To właśnie to może być powodem niechęci do odbycia jazdy próbnej przez eksperta, który bez problemów będzie w stanie zdiagnozować usterki i oszacować przyszłe koszty. Co w następstwie stanie się asem podczas negocjacji.

Takie zachowanie powinno wzbudzić nasze, czyli kupujących, podejrzenia. Sprzedawca, który nie chce zgodzić się na jazdę próbną, pod każdą postacią, zarówno na miejscu kierowcy, jak i pasażera nie zasługuje na naszą uwagę. Oczywiście istnieje taka możliwość, że sprzedający obawia się, że w czasie jazdy nieznany kierowca może doprowadzić do wypadku, ale z drugiej strony nie może oczekiwać, że ktokolwiek kupi „kota w worku” – nasi specjaliści nie pozostawiają złudzeń.

Jedziemy i co dalej?… Łatwiej nabrać laika

Ponad połowa handlarzy, z którymi nasi eksperci mieli do czynienia, nie zgadza się na jazdę próbną w wykonaniu specjalisty znającego się na mechanice pojazdowej. Można tylko podejrzewać, czego się boją się i co chcą ukryć wiedząc, że ekspert z pewnością to wykryje. Liczą, może łatwiej będzie nabrać laika. W takich sytuacjach najlepiej od razu zrezygnować z zakupu, ale jeśli bardzo zależy Wam na tym samochodzie to możecie sami spróbować. Nie jesteście bez szans w tej potyczce.

Jeśli jesteście za kierownicą możecie sprawdzić jak samochód zachowuje się na zakrętach, jak przyspiesza, jak działa skrzynia biegów, sprzęgło, czy układ kierowniczy. Prowadząc samochód łatwiej też wyczuć stan zawieszenia, a także jak działają hamulce. Można też wyczuć drgania kierownicy , które mogą być spowodowane przez poważne usterki.

Ale nie tylko to, można dowiedzieć się czy fotel kierowcy da się ustawić w wygodnej pozycji, czy może jego regulacja jest zepsuta, albo czy fotel skrzypi w czasie jazdy, w jakich płaszczyznach ustawia się kierownicę. Możemy też sprawdzić ( jeśli auto jest w nie wyposażone) jak działają przyciski sterowania radiem, tempomat czy bluetooth. Niby nie są to najważniejsze sprawy , ale możecie być pewni, że jeśli kupicie auto, w którym wszystko skrzypi, a po przejechaniu 200 kilometrów wasz organizm wymaga interwencji masażysty, będzie Was to doprowadzało do furii.

Nawet pasażer może sprawdzić kilka rzeczy

Jadąc w fotelu pasażera, możemy posłuchać jak pracuje zawieszenie, czy trzeszczą plastiki, czy silnik na wolnych obrotach pracuje równo i czy podczas ruszania czuć szarpanie autem.

Sposoby handlarzy – zabawa w zagłuszanie

To trochę jak w tatrze, czy w cyrku. Handlarz odgrywa przedstawienie i stara się nas zachęcić do zakupu odwracając uwagę od spraw istotnych. Głośno grające radio, jazda z dużą prędkością przy otwartym oknie, ustawiony na wysokie obroty wentylator to znakomite „zagłuszacze”, nie pozwalające należycie wsłuchać się w pracę silnika czy zawieszenia.

Jeśli chce ukryć hałasy zawieszenia, to pewnie zaproponuje przejazd drogą gładką jak stół. Ale nie dajmy się nabrać, w czasie jazdy próbnej pojedziecie na gorszą nawierzchnię wyłączcie nawiew i radio a handlarzowi zaproponujcie przerwę w konwersacji, bo w ten sposób być może odwraca wasza uwagę.

Zwróćcie też uwagę na kontrolki, oleju, ładowania, poduszek powietrznych, jeśli świecą, nie dajcie się zbyć informacją, że to przecież drobiazg. Jeśli tak to dlaczego tego nie usunął.

Uwaga na dokumenty – Wasza odpowiedzialność

Zanim wyjedziecie na jazdę próbna dokładnie sprawdźcie dokumenty samochodu. Siedzą za kierownicą odpowiadacie za pojazd, którym jedziecie. Jeśli auto nie ma ważnego ubezpieczenia dojdzie do kolizji lub wypadku, możecie mieć wielkie kłopoty, zwłaszcza jeśli sprzedawca nie jest formalnie jego właścicielem. Ale nawet w czasie zwykłej kontroli bez ubezpieczenia, rejestracji możecie złapać mandat w wysokości kilkuset złotych.

Ostrożność i ograniczone zaufanie

Ostrożność jest potrzebna zawsze kiedy kupujemy coś z „drugiej ręki”, a jeśli sprawa dotyczy samochodu, to nigdy jej za wiele. Polski rynek aut używanych, to prawdziwe pole minowe. Przypomnijmy kilka danych zawartych w naszym raporcie za 2013 rok. 80 proc. sprzedających starało się ukryć po kolizyjną przeszłość sprzedawanego auta, stan 62 proc. skontrolowanych samochodów odbiegał od informacji zawartych w ogłoszeniu, i aż 63 proc. sprawdzonych pojazdów nie uzyskało rekomendacji eksperta Motoraportera. Te dane są wystarczającym dowodem na to, że nie należy lekceważyć jazdy próbnej i że kupując auto, trzeba naprawdę być bardzo ostrożnym.

Więcej o naszych raportach znajdziecie pod adresem: http://motoraporter.com/raport/8bfx9