wrak race

Jeszcze pół roku temu nikt by nas nie posądzał o udział w takim wydarzeniu. MotoRaporter na Wrak Race w Gdyni Kolibkach! Na co dzień zajmujemy się sprawdzaniem samochodów używanych, a nie udziałem w rajdach wraków. Istne szaleństwo!

A teraz od początku.

Kolibki Adventure Park to jedno z ciekawszych miejsc na Trójmiejskiej mapie. Miejsce znane i kochane przez surwiwalowców i tych co nieszablonowo lubią spędzać czas na wolnym powietrzu. W tej właśnie niesamowitej scenerii już po raz ósmy odbyło się święto Automaniaków przez wielkie „A” czyli Wrak Race. Pośród pagórków, leśnych zakątków, tyrolek, ścianek do wspinaczek znajduje się tor do jazdy – jak pokazały nasze weekendowe doświadczenia, nie tylko quadami czy samochodami z napędem 4×4 ale również Seatem Ibizą, Daewoo Tico, Golfem oraz wieloma innymi modelami znanymi z naszych dróg.

W pierwszym dniu usuwamy zbędne elementy z samochodu – celują w tym Marcin i nasz kierowca Dominik. Demolka pełną gębą – samochód ma być jak najlżejszy. Wylatują z furkotem tyle siedzenia, koło zapasowe, okładziny bagażnika. Stos śmieci rośnie w zastraszającym tempie ku wielkiej radości „demolkowych bliźniaków”. Jednym słowem, fajnie raz na jakiś czas coś zdemolować – tym bardziej, że w szczytnym celu :) . Jak w samochodzie oprócz przednich foteli, silnika i karoserii nie ma już nic czas zabrać się za malowanie. Z niekłamanym podziwem patrzymy na kreacje kolegów obok. Elementy kwiatowe, pszczółka, deska surfingowa lub teściowa w bujanym fotelu na dachu, samochód oklejony gazetami, pierwsza pomoc… Co tylko chcecie.

MG_1102

Trudno przebić pomysłami tych którzy biorą udział w wyścigu po raz kolejny. Malujemy nasz samochód w kolory granatowo-biało-zielone, udzielamy wywiadów i jesteśmy gotowi… Prawie …. Ups, trzeba jeszcze koło napompować bo chyba mamy kapcia – niewiele znaczący szczegół.

Czas wyruszyć w pierwszą zapoznawczą rundę po trasie. Na razie spokojnie, bez szaleństw. Dominik ma strategię opracowaną do perfekcji. W końcu samochód musi jeździć jeszcze w niedzielę. To, że w naszym wraku zmiana biegów to istna ekwilibrystyka jest nic nie znaczącym szczegółem. W końcu to Wrak Race.

Niedziela.

Pełni dobrych chęci, nie do końca świadomi co nas czeka stawiamy się w niedzielę na parkingu Wrak Race. Samochody odpicowane, 2 parkingi
samochodów kibiców pełne. Deszcz nie pada tylko mży – Dominik da radę. Trzymamy kciuki.

Pierwsza grupa pojechała na start, my jesteśmy w trzeciej. Biegniemy obejrzeć pierwszy przejazd! Wow, smród paliwa, hałas, istne szaleństwo – pod kontrolą organizatorów, ale jednak. Chyba już wiemy co czeka Dominika – rośnie nam chłopina w oczach za odwagę i determinację. Dominik – jesteś wielki.

Pierwszy przejazd.

Flagi MotoRaportera powiewają, silnik ryczy, samochody ustawiają się na starcie. Ruuuuszyli. Tarcie blach, latają zderzaki, ktoś wjechał w piach i nie może wyjechać, inny dachuje, samochód kierowany przez strażaków się pali . Dominik spokojnie dojeżdża i kwalifikuje się do drugiego biegu. Dominiku, jesteśmy z Ciebie dumni. To nic, że na przednich kołach nie ma prawie opon, nie wspominając o powietrzu w nich.

Szybko, mamy tylko 15 minut na naprawy. Pompujemy koła, naciągamy opony. Marcin, Łukasz i Dominik szybko ustalają strategię na drugi przejazd. Poooojechał. Pytanie tylko czy w owej strategii było przebicie chłodnicy – pewnie nie, ale nie ma się co przejmować. To w końcu Wrak Race, wszystko ma prawo się wydarzyć. Pewnie myślicie, że to już koniec naszego wyścigu? Eeee, nie. Niespodzianka. Trochę taśmy klejącej, trochę dobrej woli i sprytu, sporo pomocy od innych uczestników i Dominik jedzie w trzecim biegu. Chłodnica jednak po trzecim biegu odmówiła współpracy, pożegnaliśmy się też ze zderzakiem ale jesteśmy w finale. MotoRaporterowe autko wśród 15 twardzieli. Radość radością ale mamy niesprawne auto!!

Co robić? Nie mamy zapasowej chłodnicy, ale od czego są inne wraki? Od czego są wspaniali ludzie wokół nas? Pomocy, ratunku – kto da nam chłodnię???? Tico któremu padł silnik… Tak, chłodnica z Tico pasuje do naszego Seata Ibizy.
Wiedzieliście o tym? My też nie, ale nie ma to znaczenia. Szybko naprawiamy samochód, w pełni zasługujący już teraz na nazwę wrak. Samochody ustawiają się na linii startu, trzymamy kciuki za Dominika. Ruuuszyli.

Hmm, nie dojechał nasz samochód do mety. Dojechał i owszem a nawet wbił się z wyjątkową precyzją, żeby nie powiedzieć gracją w olbrzymią beczkę. Tracąc jednocześnie ostatecznie chłodnicę i kontakt przednich kół z ziemią. Dominik cały i zdrowy wysiada z samochodu wśród kłębów pary z chłodnicy. Rajd trwa dalej ale już bez nas…

IMG_1635

Finalnie zajęliśmy 15 miejsce wśród 50 startujących załóg ale i tak uważamy, że jest to wielki Dominika sukces. W końcu nasz zespół startował pierwszy raz. A każdy kolejny raz więcej doświadczeń.

A, musimy się jeszcze pochwalić, że MotoRaporter był fundatorem nagród w konkursie dla kibiców a nasz Prezes na zakończenie imprezy wręczył uroczyście puchar Wrak Igła którego byliśmy fundatorem.