klimatyzacja

Kupując używany samochód musimy liczyć się z tym, że jego poprzedni właściciel niekoniecznie dbał o niego, jak należy. A im samochód jest starszy i im więcej miał właścicieli, tym te zaniedbania mogą być większe. Porozmawiajmy o higienie.
Gdyby za pomocą mikroskopu i przy użyciu odpowiedniego sprzętu sprawdzić, co kryje się we wnętrzu samochodu, to pewnie nikt nie kupiłby żadnego używanego pojazdu.

 

Wiadomo, że kiedy samochód jest używany, to muszą przytrafiać się różne niemiłe historie. Komuś kapnie sos z hamburgera, ktoś rozleje słodki plamiący napój, a czasem na siedzenie wyleje się kawa. Do tego dochodzą resztki jedzenia wdeptywane w podłogę i rozgniatane na siedzeniach, które tworzą w samochodzie „specyficzny mikroklimat”, pełen bakterii, grzybów i pleśni. Nie da się tego usunąć całkowicie, pranie tapicerki daje tylko częściowe efekty. Wgniecione głębiej i mocniej przyklejone resztki pozostaną w swoich zakamarkach, gnijąc i żywiąc bakterie.

Sytuacji nie poprawia fakt, że coraz częściej korzystamy z klimatyzacji jeżdżąc w szczelnie zamkniętych samochodach. Nie wietrzymy już należycie wnętrza. Kiedyś jeździło się z otwartymi lub uchylonymi oknami wpuszczając do wnętrza świeże powietrze.
Teraz większość aut ma klimatyzację i okien już raczej nie otwieramy. Powietrze, które dostaje się do samochodu jest filtrowane i osuszane przez system i dopiero potem trafia do środka. Wydawać by się mogło, że to załatwia sprawę. Filtry pyłkowe wyłapują unoszące się drobiny, a osuszone powietrze zmniejsza wilgoć, która sprzyja rozwojowi pleśni. I faktycznie tak jest, ale tylko wtedy, jeżeli dba się o układ AC, regularnie oczyszcza parownik, kanały wentylacyjne i jeśli na czas wymienia się filtry. W przeciwnym razie klimatyzacja zamiast ułatwiać nam życie, może nam bardzo zaszkodzić.

W jej przewodach bardzo łatwo mnożą się grzyby i pleśnie, które atakują nasz układ oddechowy. Zdaniem wielu lekarzy, to może być przyczyną bardzo wielu bardzo groźnych chorób, a w następstwie nawet śmierci.

Szczególnie narażeni są astmatycy, alergicy i małe dzieci. Układ wentylacyjny w samochodzie jest skonturowany tak, że znaczna część wtłaczanego do kabiny powietrza, uderza prosto w twarz i klatkę piersiową kierowcy i pasażerów, a następnie rozprowadzana jest w całej kabinie samochodu. Nie da się przed tym uciec, dlatego należy cały ten układ czyścić przynajmniej raz w roku, choć alergolodzy zalecają by robić to nawet częściej.

Pleśnie i grzyby powodują podrażnienie śluzówek nosa i oskrzeli, a to z kolei może wywołać kolejne konsekwencje. Jedne z nich to kichnięcia. Z pozoru nic nadzwyczajnego, ale jeśli kichniemy prowadząc auto przy prędkości 80 km/h, to przejeżdżamy z zamkniętymi oczami 45 metrów. To naprawdę bardzo dużo i może doprowadzić do wypadku. A jeśli kichniemy kilka razy z rzędu? A to przecież często się zdarza.

Trzeba dbać o klimatyzacje. Jedną z pierwszych wskazówek, że coś jest nie tak, jest niemiły zapach. Wielu handlarzy nie czyści klimatyzacji, tylko stara się odór zamaskować, różnymi środkami chemicznymi. Jednak, kiedy one przestają działać, pojawia się smrodek. Dlatego kiedy kupimy używany samochód najlepiej pojechać do specjalisty i układ wyczyścić. A przy okazji wymienić olej i czynnik chłodzący. Cała operacja może kosztować od 150 – 200 złotych, ale jest konieczna. Przy okazji warto wymienić kabinowy filtr powietrza.

Jak rozpoznać, że klimatyzacja wymaga czyszczenia a filtr wymiany? Objawów jest kilka, jak np. wyczuwalny niemiły zapach, czy widoczne parowanie szyb, zwiększone zużycie paliwa, hałaśliwość.

Raport LIVE – takiej usługi jeszcze w Polsce nie było! Sprawdź szczegóły!