złodziej

Każdy, kto kupuje używany samochód stara się sprawdzić jego stan techniczny. Jednak niewielu sprawdza legalność jego pochodzenia. Istnieje złudne przekonanie, że w przypadku nieświadomego zakupu kradzionego auta prawo będzie po naszej stronie. Nic bardziej mylnego.

Kradzieże samochodów to plaga nie tylko w Polsce, ale w całej Europie. Pomimo tego, że statystyki z roku na rok są coraz lepsze, to liczba przywłaszczonych przez złodziei samochodów jest wciąż bardzo wysoka.

W 2013 roku (od stycznia do września) zgłoszono w Polsce ponad 10,5 tys. kradzieży aut. Rok wcześniej, w analogicznym okresie liczba ta sięgała 11,4 tys.

Najczęściej kradzionymi modelami są najpopularniejsze w Polsce: Passat i Golf. W 2013 roku większym „powodzeniem” cieszył się ten drugi – łupem złodziei padło 846 Golfów, Passatów nieco mniej, bo 688 sztuk.

Za Volkswagenem w rankingu najczęściej kradzionych aut uplasowało się Audi A4 i A6 (odpowiednio 530, 252 skradzionych sztuk). Złodzieje upodobali też sobie Hondę Civic, Skodę Octavię a nawet Fiata Cinquecento.

Ponad połowa samochodów jest kradzionych, gdy są zaparkowane na ulicy lub niestrzeżonym parkingu. Niebezpiecznymi miejscami okazują się też parkingi centów handlowych i podziemne garaże.

Policji udaje się odzyskać jedynie, co czwarte skradzione auto. W zeszłym roku (do września 2013) policja schwytała już 1622 złodziei. To niemal sześciu dziennie.

Policja odkryła, że kupiłeś kradzione? Sprawdź, jakie będziesz miał kłopoty

Przed zakupem samochodu używanego większość z nabywców sprawdza jego stan techniczny. Jedzie do diagnosty, mechanika, sprawdza grubość lakieru itp. Niewielu jednak pamięta, że do pełni naszego bezpieczeństwa potrzebujemy wiedzy, czy samochód pochodzi z legalnego źródła.

Jeżeli nawet nieświadomie staniemy się właścicielami kradzionego samochodu możemy mieć spore problemy. Na nas, jako kupujących nałożony obowiązek zweryfikowania nabywanego auta także od strony prawnej. W przypadku, gdy nieszczęśliwie kupimy auto od złodzieja lub pasera, ewentualne śledztwo będzie miało na celu zweryfikowanie, czy staliśmy się właścicielami w tak zwanej „dobrej wierze”. Co to oznacza?

Nabycie w „dobrej wierze” polega na tym, że podczas transakcji nie wystąpiły żadne przesłanki świadczące o nielegalnym pochodzeniu samochodu, a co za tym idzie kupujący nie wie o fakcie kradzieży i sądzi, że nabywa auto od prawowitego właściciela, a nie od np. pasera.

Jeżeli prokuratura podczas prowadzonego śledztwa uzna, że działaliśmy w „złej wierze” samochód zostanie zwrócony prawowitemu właścicielowi, jeżeli oczywiście takowego uda się odnaleźć. Jeżeli nie samochód przepada na rzecz Skarbu Państwa. W skrajnych przypadkach prokuratura może postawić nam zarzut nieumyślnego paserstwa, co oznacza, że jako kupujący wykazaliśmy się niedbalstwem. Następstwem wyroku skazującego jest kara grzywny lub pozbawienie wolności od 3 miesięcy do nawet 5 lat.

Według niektórych źródeł prawniczych działanie w „złej wierze” uprawdopodobniane jest przez nabycie samochodu, którego cena rażąco odbiega od ceny rynkowej. Specjaliści mówią, że taka interpretacja stosowana jest też często przez sądy i prokuraturę. Jeżeli więc zdarzy się Wam szybka „okazja” na giełdzie, a auto okaże się kradzione, to Wasze działanie pasuje do tej właśnie interpretacji.

Czy istnieje szansa, żeby stać się prawowitym właścicielem kupionego kradzionego samochodu? Tak. Przez trzy lata od momentu nabycia pojazdu, jego właściciel musi nie zdawać sobie sprawy, że auto pochodzi z nielegalnego źródła.

Jak sprawdzamy auta? Zobacz, jak przebiega przygotowanie naszego raportu