auto marzen
Nie warto kupować samochodu marzeń. Nasi eksperci, odwiedzając komisy, giełdy czy handlarzy, nie raz byli świadkami sytuacji, kiedy sprzedający wciskali klientom wierutne bzdury, a ci wierzyli we wszystko co usłyszeli. Dlaczego? Po prostu dlatego, że bardzo chcieli mieć ten samochód, po który przyjechali.

Jest ciepły wiosenny dzień, komis gdzieś w zachodniej części kraju. W komisie zjawia się klient, który bardzo chce kupić Citroena C2 VTR. Mężczyzna znalazł to auto w ogłoszeniu internetowym. Długo szukał takiego i już się ucieszył. Na zdjęciach w ogłoszeniu widać ładną, czystą, zadbaną tapicerkę, jest dwukolorowa – czarno – pomarańczowa. Zadbane plastiki, do tego klimatyzacja i nawet tempomat. Patrząc z zewnątrz widać błyszczący czarny lakier i firmowe felgi aluminiowe.

W komisie jednak, sytuacja wydaje się nieco inna. Wymarzony Citroen stoi na samym końcu, gdzieś pod płotem. Lakier jest brudny i zakurzony, bo kilka dni wcześniej padał deszcz i zostawił po sobie błoto na samochodzie. To jednak nie jest problem, przecież auto się umyje, nawoskuje i znowu będzie śliczne. Klient nie zwraca uwagi na wyglądające spod brudu wgniecenia i zadrapania. Widzi je przecież, ale nie reaguje, a sprzedawca zapewnia, że auto jest w idealnym stanie, lakier jak nowy.

Pora zajrzeć do środka, zapach tu raczej nie miły, bo auto stoi w komisie już od kilku miesięcy. Sprzedawca jednak zapewnia, że dopiero przyjechało z południa Europy. Klient wie że kłamstwo bo obserwował go na stronie od dłuższego czasu, od kilku miesięcy, ale jakby nagle o tym zapomniał…

Pora zapalić silnik. Kluczyk w stacyjce … i jest zapalił, zapaliła się też kontrolka check engine i wcale nie ma zamiaru zgasnąć. Mogłoby się wydawać, że to koniec złudzeń i transakcji. Jednak sprzedawca z niezmąconym spokojem tłumaczy, że to nic. Kontrolka świeci, ale przecież auto zapaliło i jeździ. No akurat teraz, nie da się tego sprawdzić, bo auto stoi pod płotem i trzeba by wyjechać kilkunastoma autami, żeby go wyprowadzić, a to przecież sporo czasu i… paliwa. Proponuje by kupujący najpierw załatwił sobie formalności kredytowe, a kiedy przyjedzie po auto to ono będzie już umyte i wyprowadzone z komisu i można będzie się przejechać. Mówiąc to, wręcza wizytówkę doradcy kredytowego, nie dodaje tylko, że to kolega, który dostaje prowizję od komisu, za pomoc w sprzedaniu auta. Klient przytakuje bierze namiary na specjalistę i wtedy okazuje się, że elektrycznych szyb nie da się opuścić ani podnieść, mimo naciskania przycisków…ani drgną. „Normalnie działają… tylko teraz nie” mówi sprzedawca i udaje, że nic się nie stało.

Clipboard02

Tymczasem pora zajrzeć do bagażnika. Otwiera się klapa, jest dzielona na dwie części – dolną i górną. „Bardzo praktyczne rozwiązanie, może się przydać przy łowieniu ryb”… wyjaśnia handlarz. Koło zapasowe? Oczywiście jest, pod podwoziem. „Gdzie jest klucz potrzebny do jego wyjęcia?” -pyta cierpliwie marzyciel. Jak się okazuje nie ma klucza, jest tylko trójkąt ostrzegawczy. „Nie trzeba być takim pesymistą i od razu myśleć o łapaniu kapcia” – kwituje sprawę sprzedający.

Myślicie że to wyjątkowy przypadek? Że coś takiego normalnie się nie dzieje? Otóż nie. To codzienność polskiego rynku samochodów używanych. Z naszych danych znajdujących się raporcie za 2013 rok wynika, że aż 63 proc. samochodów sprawdzonych przez ekspertów Motoraportera, nie uzyskało pozytywnej rekomendacji, natomiast 62 proc. pojazdów miało stan techniczny, niezgodny z opisem w ogłoszeniu. Dlatego strzeżcie się i nie kupujcie marzeń, kupujcie samochody. Bezpieczne , sprawne, zadbane i nie dajcie się nabrać magikom od handlu autami. Są przygotowani do tego by was zmiękczyć i wykorzystać słabości. Im bardzie zależy wam na aucie, tym dla gorzej, bo łatwiej padniecie ofiarą ich sztuczek. Dlatego zawsze starajcie się znaleźć kilka samochodów, które spełniają wasze oczekiwania. Nie koncentrujcie się na jednym i nie wpatrujcie godzinami w zdjęcia zamieszczone w ogłoszeniach. Nie nakręcajcie się i nie traćcie głowy. Inaczej staniecie idealną ofiarą da nieuczciwych sprzedawców, którzy właśnie na to czekają. Jeśli sami nie wiecie jak sobie z nimi poradzić, poproście o pomoc specjalistów. To pozwoli uniknąć kosztów i rozczarowań.